Inwestowanie na giełdzie bywa niezmiernie emocjonującym zajęciem. Wczoraj po południu wskazałem na indeksie S&P500 na możliwość wybicia z chorągiewki dołem. W pierwszej połowie sesji podaż rządziła i do pokonania został tylko jeden element.
Tym elementem był pierwszy dołek pod tworzenie chorągiewki. Co ciekawe dopiero wtedy popyt wziął się do roboty. Jeśli inwestycje giełdowe oparłeś o ten punkt i zakupiłeś akcje, czy choćby otworzyłeś długie pozycje na kontraktach terminowych, to już wieczorem mogłeś się cieszyć. Kurs powrócił do chorągiewki a dodatkowo zbudował świecę z długim dolnym cieniem.
Co mówi analiza techniczna? Skoro wybicie dołem zostało zanegowane jeszcze tego samego dnia, czyli formalnie do wybicia nie doszło, a dodatkowo pojawiła się świeca młotkopodobna, to dla odmiany pojawia się szansa na wybicie tym razem górą. Mogłoby to przynieść przynajmniej czasowe uspokojenie na rynku.
Oznaczałoby to, że inwestowanie w akcje indeksu S&P500 może przynieść zysk. Regulaminowo wybicia z takich małych formacji są dynamiczne. Jeśli jednak Byki zmarnują teoretycznie świetną okazję, to wówczas podaż wciąż, jak mówi analiza techniczna, ma szansę na zejście szacunkowo na poziom 1130 punktów. Tym samym opłaciłoby się np. inwestowanie w shorty.
Patrząc po kontraktach na S&P500 nie dzieje się na razie nic ciekawego. Sytuacja powinna się bardziej wyklarować, gdy rozpoczną się właściwe notowania indeksu S&P500.
PS: Podobne emocje gwarantował dziś rynek chiński.